Nie ma żartów z upałami

W upalne dni na plaży w Ustce  Fot. Archiwum UM Ustka

W upalne dni na plaży w Ustce

  Fot. Archiwum UM Ustka  

Lipiec 2010


Co pić w czasie upałów aby nie słabnąć radzi Jarosław Kret

Tadeusz Wojtaszek

Nie ma żartów z upałami

Jak wykazały badania naukowców prowadzone pod patronatem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z powodu dużych upałów, kiedy temperatura przekracza 250C, ilość zgonów wzrasta o 30 proc. Spowodowane jest to przede wszystkim przegrzaniem organizmu, który broniąc się przed upałem, wydala z siebie duże ilości potu, a wraz z nim niezbędne do prawidłowego funkcjonowania składniki mineralne. Uzupełnienie odpowiedniego ich poziomu w organizmie stanowi klucz do zapewnienia prawidłowego funkcjonowania organizmu i zapobiegania zgonom z tego powodu.

Upały najbardziej wpływają na zaostrzenie dolegliwości ze strony układu krążenia, a narażone są na nie osoby starsze szczególnie z chorobami sercowo-naczyniowymi. Negatywny wpływ na wydolność układu krążenia ma praca i przebywanie w podwyższonej temperaturze otoczenia, jazda w korkach w nieklimatyzowanych samochodach i zatłoczonych dusznych autobusach, a także nagłe zmiany temperatur, kiedy n.p. po pracy w klimatyzowanym pomieszczeniu, wychodzimy na nagrzaną słońcem ulicę. Wtedy wszyscy pragną pić, by ochłodzić się i nawodnić swój organizm.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że niewłaściwe nawadnianie organizmu w czasie upałów, zamiast wzmocnić organizmu może wręcz przeciwnie, powodować jego osłabienie, a nawet zgon. Nie wystarczy bowiem, w czasie upałów uzupełniać ubytków płynów w organizmie zwykłą wodą niezawierającą tych składników mineralnych, które „uciekły” z organizmu wraz z potem. Chodzi tu szczególnie o sód i magnez, bo pijąc taką wodę, nie dostarczamy organizmowi tych życiodajnych biopierwiastków, tylko powodujemy ich wypłukiwanie. Czym więcej pijemy takiej wody, tym te składniki odżywcze, utrzymujące podstawowe procesy życiowe w naszym ciele, są w coraz mniejszej ilości.

Prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu zapewnia, pompa sodowo-potasowa, która dostarcza składniki odżywcze do każdej komórki naszego organizmu. Nie trzeba mieć dużej wyobraźni, by zrozumieć co się stanie, kiedy zabraknie jonów sodu i komórki przestaną otrzymywać je w odpowiedniej ilości. Ze względu na upały również mniej jemy, nasze posiłki są mniej kaloryczne. Dostarczamy w większej ilości owoce i warzywa, które przeważnie jonów sodu nie zawierają w przeciwieństwie do innych produktów stanowiących naszą podstawową dietę. Podobnym zagrożeniem jest brak magnezu, który reguluje pracę tej pompy. Również wszystkie nasze mięśnie mogą się poruszać dzięki temu, że zawierają elektrolity, bogate w sole mineralne.

Spośród nich najważniejsze jest serce, które dzięki magnezowi, wapniowi, potasowi i innym biopierwiastkom może prawidłowo funkcjonować. Jeżeli stężenie elektrolitów w tym mięśniu zmniejszy się w drastycznie, przestanie on po prostu działać. W czasie upałów wzrasta także skłonność do zakrzepów, udarów cieplnych i innych zaburzeń w układzie krążenia mogących stanowić poważne zagrożenie dla organizmu. Obciążony jest również ośrodkowy układ nerwowy: pogarsza się stan naszej psychiki, stajemy się podenerwowani, mamy trudności z koncentracją i częściej popełniamy błędy.

Nie jest więc obojętne, jaką wodą gasimy pragnienie, zwłaszcza teraz w czasie upałów. Od tego zależeć może w dużym stopniu nasze samopoczucie i zdrowie, a nawet życie. Powinniśmy pamiętać, by pić wody z dużą zawartością składników mineralnych, wód wysokozmineralizowanych, zawierających duże ilości magnezu, wapnia, sodu i chlorków. Należy unikać wód niskozmineralizowanych, niskosodowych, bo im więcej pije się takiej wody, tym mniej pozostaje sodu w organizmie, który zatrzymuje wodę. Ona po prostu przez nas szybko przepływa, wzmagając diurezę, która wypłukuje biopierwiastki. Dochodzi wtedy do tzw. zatrucia wodnego i dlatego nie jest tak, że najlepszą do picia jest woda niskozmineralizowana, niskosodowa i że można ją pić w nieograniczonej ilości. W krajach o temperaturach tropikalnych do wody do picia dodaje się sól lub słone przekąski, aby zapewnić dostarczenie sodu do organizmu.

Ograniczenie spożywania sodu stosowane jako profilaktyka przeciwnadciśnieniowa nie może prowadzić do absurdu, kiedy unika się w ogóle wód zawierających sód. Podwyższony poziom sodu w organizmie nie jest spowodowany przez popularne wody mineralne, które mają przeciętnie poniżej 200 mg sodu na litr, ale poprzez jedzenie słonych potraw, zup, chipsów, wędlin, a nawet chleba. Z tych produktów w ciągu dnia można uzbierać około 5000 mg sodu, i co to jest do tych 200 mg w wodzie, ale bardzo potrzebnych w czasie upałów, kiedy jego poziom gwałtownie się obniża. A właśni ta porcja sodu w wodzie w tym czasie może uratować nam życie. Natomiast osoby unikające w ogóle sodu w pożywieniu z reguły trafiają z poważnymi zaburzeniami zdrowotnymi do szpitala, gdzie w pierwszym rzędzie otrzymują kroplówkę z solą fizjologiczną. Niestety poziom takich pierwiastków jak sód, magnez i potas i musi być utrzymany we krwi na określonym stałym poziomie, bo inaczej zachwiana zostaje homeostaza organizmu, a to właśnie szczególnie w okresie upałów przynosi tak tragiczne skutki, o jakich piszę na początku.

Tadeusz Wojtaszek

t.wojtaszek@ptmag.pl

Więcej na ten temat można jeszcze przeczytać na stronach:

http://www.wodadlazdrowia.pl/pl/12429/0/Co_pic_w_upaly.html

http://www.wodadlazdrowia.pl/pl/9085/0/Co_pic_aby_zdrowym_byc.html

http://www.wodadlazdrowia.pl/pl/26898/0/Jaka_woda_sluzy_zdrowiu.html

 

Top