|
Szklaneczka mineralnej z widokiem na molo Sopot, jak przystało na prawdziwy kurort, będzie miał pijalnię wód mineralnych. Znajdzie się na drugim piętrze Domu Zdrojowego, który jest częscią budowanego właśnie Centrum Haffnera. - Specjalna, zewnętrzna oszklona winda ma wwozić gości spragnionych "sopocianki" na drugą kondygnację Domu Zdrojowego - opowiada Tomasz Tabeau, wiceprezes zarządu spółki Centrum Haffnera. - Popijając wodę, kuracjusze będą mogli jednocześnie zachwycać się widokiem rozpościerającym się z okien. Tuż obok zlokalizowana będzie informacja turystyczna. Bożena Aksamit
Magdalena Tobik Rekord w jedzeniu pączków na czas pobity!Zawodnicy popijali pączki wodą mineralną "Piwniczanka" – Marek, nie jedz już więcej – błagała męża zatroskana Lucyna Ungier. – Już wystarczy, pochorujesz się! – denerwowała się. Ale ubiegłoroczny triumfator, Marek Ungar nie posłuchał i bezapelacyjnie zwyciężył w IV Mistrzostwach Krakowa w jedzeniu pączków na czas, które odbyły się w tłusty czwartek w restauracji Wierzynek. Sygnał do rozpoczęcia zawodów dał hejnalista z Wieży Mariackiej, który specjalnie na tę okazję zszedł ze swojego stanowiska. W głównym konkursie, w którym zadaniem było zjedzenie jak największej liczby pączków w ciągu pięciu minut, wystartowało 10 zawodników. Zwyciężył ubiegłoroczny triumfator Marek Ungier. W tym roku pobił swój własny rekord i pochłonął w regulaminowym czasie 12 pączków. Drugie miejsce ex aequo zajęli Aleksander Majcher i Edward Molga – po 9 pączków. W zawodach startowały także panie. Najlepsza z nich – Barbara Kowal – zjadła osiem. Najsłabiej wypadła krakowska modelka i projektantka mody – Ewelina Bogacz. Jednak sądząc po szczupłej sylwetce, nie trenowała jak należy. Nasz redakcyjny kolega Staś Stanuch, który wystartował w kategorii dziennikarsko-vipowskiej, niestety, nie zwyciężył. Składamy to na karb braku odpowiedniego treningu, a także tego, że Staszek powoli przygotowuje się do startu w maratonie w Paryżu i musi dbać o kondycję. Przedstawicielowi redakcji Wiadomości24.pl udało się zjeść w ciągu minuty półtora pączka. W tej konkurencji zwyciężył Tadeusz Wojtaszek, szef firmy AMBAR, który w regulaminowym czasie pochłonął 3,5 pączka. W kategorii dla vipów i dziennikarzy najsłabiej wypadła jedyna odważna kobieta – modelka Kasia Jarosińska, zjadła zaledwie pół pączka. Na koniec pojawiła się propozycja, żeby w przyszłym roku zawody podzielić na osobny konkurs dla pań i panów. Relacja filmowa >>> 16.02.2007 Mamy króla! W IV Mistrzostwach Krakowa zorganizowanych przez Gazetę Krakowską Marek Ungar nie miał sobie równych 12 pączków w 5 minut Punktualnie o godz. 12.15 dziesięciu zawodników zasiadło w Wierzynku za stołem zastawionym pączkami, aby wziąć udział w IV Mistrzostwach Krakowa w Jedzeniu Pączków na Czas. Zawodnicy w liczbie dziesięciu osób - Barbara Kowal, Stanisław Przybysz, Maciej Chołociński, Aleksander Majcher, Piotr Jastrzębski, Maria Kutnowska, Marek Ungar, Dominik Nawrocki, Edward Molga i Ewelina Bogacz, byli opanowani. Niektórzy przyznawali, że nieco ćwiczyli aby łatwiej uporać się z górą słodkiego wyzwania. Ich zadaniem było zjedzenie jak największej ilości pączków w ciągu pięciu minut. Każdy z dostał do dyspozycji 15 ciastek i kielich wody mineralnej „Piwniczanka”. Wygrał ubiegłoroczny zwycięzca Marek Ungar, który zjadł 12 pączków. Pobił tym samym ubiegłoroczny, własny rekord kiedy udało mu się zjeść 11 pączków. Zwycięzca otrzymał ufundowaną przez Wierzynek nagrodę - kolację w restauracji a także kilkadziesiąt litrów wody mineralnej „Piwniczanka” dostarczoną przez firmę AMBAR. Nagrody i puchary zakupione przez Drukarnię Narodową wręczali Janusz Kozioł, redaktor naczelny Gazety Krakowskiej i Elżbieta Filipiak, właścicielka Wierzynka. Nagrodzono również zdobywców 2 miejsca ex aequo: Edwarda Molgę i Aleksandra Majchra, a wszyscy uczestnicy i obserwatorzy imprezy mogli do woli smakować pączków, które przygotowali cukiernicy Wierzynka. Organizatorzy imprezy: Gazeta Krakowska i Wierzynek byli bardziej wyrozumiali dla dziennikarzy i vip-ów – w trwającym minutę konkursie kazali im zjeść tylko 5 pączków. Zwycięzca- Tadeusz Wojtaszek, właściciel firmy AMBAR pochłoną 3,5 pączka i w nagrodę odebrał m. in. wodę mineralną „Piwniczanka”, którą sam dostarczył. Drugim miejscem podzielili się Janusz Kowalski, krakowski złotnik i Wiesław Jopek, prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. Zjedli po 3 pączki. Na szczęście obyło się bez niebezpiecznych sytuacji- nikt się nie zadławił, nie trzeba było również korzystać z pomocy fachowego lekarza, który czekał w pogotowiu. (mst)
Marian Satała
Wyścig z pączkiem "Gazeta Krakowska" z restauracją "Wierzynek" i Telewizją Kraków organizuje IV Mistrzostwa Krakowa w jedzeniu pączków na czas. Jutro nadejdzie godzina prawdy!
15.02.2007 w południe, w restauracji „Wierzynek”, odbędą się IV Mistrzostwa Krakowa w jedzeniu pączków na czas. Redaktor naczelny naszej gazety, Janusz Kozioł i właścicielka „Wierzynka”, Elżbieta Filipiak, przy pomocy Zofii Zawojskiej, reprezentującej również „Wierzynka”, skrupulatnie policzą, ile lukrowanych kul spałaszują poszczególni zawodnicy. IV Mistrzostwa Krakowa w jedzeniu pączków na czas odbędą się w restauracji „Wierzynek” (Rynek Główny 15). Zasady będą podobne jak w ubiegłych latach. Zawodnicy w ciągu pięciu minut będą musieli spałaszować jak najwięcej pączków. Do dyspozycji będą mieć dodatkowo małą butelkę wody mineralnej. Podczas pierwszych mistrzostw, w roku 2004, wygrał Sebastian Bzyl, który w ciągu minuty zjadł trzy całe pączki. W następnym roku czas wydłużyliśmy do pięciu minut. Rywalizację wygrał Aleksander Morąg, zjadając aż 11 pączków. W ubiegłym roku 11 pączków pożarł Marek Ungar i to on został mistrzem. Od początku urządzamy nieformalne mistrzostwa vipów i dziennikarzy, którzy mają do dyspozycji tylko minutę. Jak dotąd niepokonany jest Jacek Bednarczyk, który w tym czasie zdołał pożreć dwa całe pączki. W ubiegłym roku palmę pierwszeństwa usiłował mu odebrać Łukasz Grzymalski z „Echa Miasta”, ale zadławił się kolejnym kęsem. Obyło się jednak bez pomocy medycznej. Do pomocy w urządzeniu mistrzostw zaangażowaliśmy krakauerów: Leszka Mazana i Miczysława Czumę. Sygnał do rozpoczęcia wyścigów dla hejnalista z wieży Mariackiej, a gitarowym dzwonem Zygmunta uhonoruje zwycięzcę Olek „Makino” Kobyliński. • Dostarczą wodę dla Gerbera
Firma Lonza-Nata z Gdańska podpisała umowę z Alima-Gerber S.A. na dostawę wody do nowej linii produktów Gerbera. Lonza-Nata to dwie siostrzane firmy oparte w 100 % na prywatnym kapitale polskim. Lonza jest producentem napojów orzeźwiających i soków, a Nata- ich dystrybutorem. Lonza wytwarza także maszyny i oprzyrządowanie do produkcji opakowań, przede wszystkim dla branży napojów orzeźwiających. (ERKA)
|