Luty 2007


Poniedziałek, 26 lutego 2007

Zabiorą matce dziecko, bo waży 90 kg?

Nadwaga u dzieci może
być dużym problemem
także dla rodziców
(fot. EAST NEWS/Jupiter Images)

Ośmiolatek ważący niemal 90 kilogramów może zostać odebrany rodzinie i potraktowany tak samo jak ofiara fizycznego znęcania się lub molestowania. O jego losie zadecydują władze i eksperci.

Connor McCreaddie z Tyneside w Wielkiej Brytanii ma taką nadwagę, że ledwo może chodzić. Jego matka Nicola McKeown obwinia lekarzy, że nie potrafią mu pomóc. O jego przyszłości zadecydują m.in. dietetycy, policjant, przedstawiciel szkoły i pracownicy pomocy społecznej.

Connor jest cztery razy grubszy niż zdrowy chłopiec w jego wieku. Wcześniej odżywiał się w barach szybkiej obsługi, nie uprawiał sportu. Ostatnio dzięki dietetykom i specjalistom ds. zdrowia zaczął chudnąć, ale zdaniem matki ich pomoc nie jest wystarczająca. - Jestem oskarżana o to, że znęcam się nad dzieckiem, na tej podstawie chcą mi je odebrać. Uważam, że to obrzydliwe – powiedziała.

W Tyneside zostanie zwołana konferencja poświęcona ośmiolatkowi. Władze brytyjskiej służby zdrowia zapewniły, że jego przypadek dokładnie zbadają specjaliści. (ap)

Więcej na ten temat >>>


Szklaneczka mineralnej z widokiem na molo

Sopot, jak przystało na prawdziwy kurort, będzie miał pijalnię wód mineralnych. Znajdzie się na drugim piętrze Domu Zdrojowego, który jest częscią budowanego właśnie Centrum Haffnera.

    Specjalna, zewnętrzna oszklona winda ma wwozić gości spragnionych "sopocianki" na drugą kondygnację Domu Zdrojowego - opowiada Tomasz Tabeau, wiceprezes zarządu spółki Centrum Haffnera. - Popijając wodę, kuracjusze będą mogli jednocześnie zachwycać się widokiem rozpościerającym się z okien. Tuż obok zlokalizowana będzie informacja turystyczna.

    Dom Zdrojowy w miejscu przedwojennego Kurhausu to jeden z obiektów budowanego właśnie Centrum Haffnera, inwestycji wartej 93 mln euro. Buduje je spółka, której właścicielami są firma NDI, gmina Sopot i PKO BP. Centrum ma zająć teren o powierzchni ponad 5 hektarów po lewej stronie dolnej części Monciaka. W skład kompleksu, oprócz Domu Zdrojowego i hotelu Sheraton, wejdą budynki handlowo-usługowe, multikino oraz niewielki apartamentowiec.

    Na terenie objętym przebudową zostanie też wykonana kompletnie nowa infrastruktura techniczna, której flagową inwestycją jest tunel dla samochodów pod ulicą Grunwaldzką.

    - Budowa tunelu rusza w połowie kwietnia - mówi Tabeau. - Będziemy się starali prowadzić rozkopy odcinkami, aby spacerowicze mogli bez znacznego nadrabiania dystansu przechodzić na drugą stronę ulicy.

    Dzięki przeniesieniu ruchu samochodowego do tunelu, słynnym na całą Polskę "Monciakiem" będzie można spacerować bez przeszkód aż do samego mola. Miasto zyska reprezentacyjny plac, otoczony nowoczesnymi budynkami. Z centrum znikną budki i smażalnie frytek.

    Budowa, która wystartowała niecały rok temu, powoli opuszcza poziom gruntu. Z ziemi wyrosły już dwie kondygnacje hotelu, trwają prace ziemne przy budowie budynków handlowo-usługowch. Na ukończeniu jest także poprawiony projekt Domu Zdrojowego. Czeka na zatwierdzenie wojewódzkiego konserwatora zabytków, który nie pozwolił rozebrać pozostałości przedwojennego Kurhausu, m.in. charakterystycznej wieży. Według Mariana Kwapińskiego, rotunda i fragment budynku, jaki zachował się od strony Grand Hotelu, to cenne pozostałości po oryginalnym Domu Zdrojowym, który rozsławił przed II wojną światową Sopot jako bałtyckie Monte Carlo.

    - Trudno wyobrazić sobie, aby budując nowy Dom Kuracyjny, nie zachować choć odrobiny dawnej legendy - tłumaczy swoją decyzję kurator.

    Reprezentacyjny budynek spalili i zburzyli w marcu 1945 roku Rosjanie. Po wojnie ruinę w większej części rozebrano. Resztki Kurhausu wpisano do rejestru zabytków w 1982 roku.

Bożena Aksamit

19 lutego 2007 r.

Żródło: www.gazeta.pl




16.02.2007

Magdalena Tobik

Rekord w jedzeniu pączków na czas pobity!

Zawodnicy popijali pączki wodą mineralną "Piwniczanka"

Marek, nie jedz już więcej – błagała męża zatroskana Lucyna Ungier. – Już wystarczy, pochorujesz się! – denerwowała się. Ale ubiegłoroczny triumfator, Marek Ungar nie posłuchał i bezapelacyjnie zwyciężył w IV Mistrzostwach Krakowa w jedzeniu pączków na czas, które odbyły się w tłusty czwartek w restauracji Wierzynek. Sygnał do rozpoczęcia zawodów dał hejnalista z Wieży Mariackiej, który specjalnie na tę okazję zszedł ze swojego stanowiska. W głównym konkursie, w którym zadaniem było zjedzenie jak największej liczby pączków w ciągu pięciu minut, wystartowało 10 zawodników. Zwyciężył ubiegłoroczny triumfator Marek Ungier. W tym roku pobił swój własny rekord i pochłonął w regulaminowym czasie 12 pączków. Drugie miejsce ex aequo zajęli Aleksander Majcher i Edward Molga – po 9 pączków. W zawodach startowały także panie. Najlepsza z nich – Barbara Kowal – zjadła osiem. Najsłabiej wypadła krakowska modelka i projektantka mody – Ewelina Bogacz. Jednak sądząc po szczupłej sylwetce, nie trenowała jak należy. Nasz redakcyjny kolega Staś Stanuch, który wystartował w kategorii dziennikarsko-vipowskiej, niestety, nie zwyciężył. Składamy to na karb braku odpowiedniego treningu, a także tego, że Staszek powoli przygotowuje się do startu w maratonie w Paryżu i musi dbać o kondycję. Przedstawicielowi redakcji Wiadomości24.pl udało się zjeść w ciągu minuty półtora pączka. W tej konkurencji zwyciężył Tadeusz Wojtaszek, szef firmy AMBAR, który w regulaminowym czasie pochłonął 3,5 pączka. W kategorii dla vipów i dziennikarzy najsłabiej wypadła jedyna odważna kobieta – modelka Kasia Jarosińska, zjadła zaledwie pół pączka. Na koniec pojawiła się propozycja, żeby w przyszłym roku zawody podzielić na osobny konkurs dla pań i panów. Relacja filmowa >>>



16.02.2007

Mamy króla! W IV Mistrzostwach Krakowa zorganizowanych przez Gazetę Krakowską Marek Ungar nie miał sobie równych

12 pączków w 5 minut

Punktualnie o godz. 12.15 dziesięciu zawodników zasiadło w Wierzynku za stołem zastawionym pączkami, aby wziąć udział w IV Mistrzostwach Krakowa w Jedzeniu Pączków na Czas. Zawodnicy w liczbie dziesięciu osób - Barbara Kowal, Stanisław Przybysz, Maciej Chołociński, Aleksander Majcher, Piotr Jastrzębski, Maria Kutnowska, Marek Ungar, Dominik Nawrocki, Edward Molga i Ewelina Bogacz, byli opanowani. Niektórzy przyznawali, że nieco ćwiczyli aby łatwiej uporać się z górą słodkiego wyzwania. Ich zadaniem było zjedzenie jak największej ilości pączków w ciągu pięciu minut.

Każdy z dostał do dyspozycji 15 ciastek i kielich wody mineralnej „Piwniczanka”. Wygrał ubiegłoroczny zwycięzca Marek Ungar, który zjadł 12 pączków. Pobił tym samym ubiegłoroczny, własny rekord kiedy udało mu się zjeść 11 pączków.

Zwycięzca otrzymał ufundowaną przez Wierzynek nagrodę - kolację w restauracji a także kilkadziesiąt litrów wody mineralnej „Piwniczanka” dostarczoną przez firmę AMBAR.  Nagrody i puchary zakupione przez Drukarnię Narodową wręczali Janusz Kozioł, redaktor naczelny Gazety Krakowskiej i Elżbieta Filipiak, właścicielka Wierzynka. Nagrodzono również zdobywców 2 miejsca ex aequo: Edwarda Molgę i Aleksandra Majchra, a wszyscy uczestnicy i obserwatorzy imprezy mogli do woli smakować pączków, które przygotowali cukiernicy Wierzynka. Organizatorzy imprezy: Gazeta Krakowska i Wierzynek byli bardziej wyrozumiali dla dziennikarzy i vip-ów – w trwającym minutę konkursie kazali im zjeść tylko 5 pączków. Zwycięzca- Tadeusz Wojtaszek, właściciel firmy AMBAR pochłoną 3,5 pączka i w nagrodę odebrał m. in. wodę mineralną „Piwniczanka”, którą sam dostarczył. Drugim miejscem podzielili się Janusz Kowalski, krakowski złotnik i Wiesław Jopek, prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej. Zjedli po 3 pączki. Na szczęście obyło się bez niebezpiecznych sytuacji- nikt się nie zadławił, nie trzeba było również korzystać z pomocy fachowego lekarza, który czekał w pogotowiu.

(mst)



14.02.2007

Marian Satała

Wyścig z pączkiem

"Gazeta Krakowska" z restauracją "Wierzynek" i Telewizją Kraków organizuje IV Mistrzostwa Krakowa w jedzeniu pączków na czas. Jutro nadejdzie godzina prawdy!

15.02.2007 w południe, w restauracji „Wierzynek”, odbędą się IV Mistrzostwa Krakowa w jedzeniu pączków na czas. Redaktor naczelny naszej gazety, Janusz Kozioł i właścicielka „Wierzynka”, Elżbieta Filipiak, przy pomocy Zofii Zawojskiej, reprezentującej również „Wierzynka”, skrupulatnie policzą, ile lukrowanych kul spałaszują poszczególni zawodnicy.

Na starcie staną: Barbara Kowal, Stanisław Przybysz, Maciej Chołociński, Piotr Starnawski, Aleksander Majcher, Piotr Jastrzębski, Maria Kutnowska, Marek Ungar, Dominik Nawrocki, Edward Molga, Roman Czop i Ewelina Bogacz.

Miło nam poinformować, że wśród zawodników znajduje się ubiegłoroczny triumfator, Marek Ungar. Inna startująca – Barbara Kowal – w ubiegłym roku zjadła dziewięć pączków. Udział w zawodach zapowiedział również obrońca tytułu w kategorii dziennikarzy i vipów, Jacek Bednarczyk, fotoreporter z Polskiej Agencji Prasowej.

W tym roku zwycięzca zostanie nagrodzony przez restaurację „Wierzynek” zaproszeniem na dwuosobową kolację. Dostanie też okolicznościowy puchar ufundowany przez Drukarnię Narodową SA oraz trzema zgrzewkami wody mineralnej „Piwniczanka”, dostarczonymi przez firmę „Ambar”, organizującą program „Woda dla zdrowia”. Ta firma zagwarantuje także dla wszystkich zawodników po szklaneczce wody mineralnej, łagodzącej skutki miłego, tłustoczwartokowego obżarstwa. Dla najlepszego vipa lub dziennikarza Drukarnia Narodowa funduje również puchar, a „Wierzynek” drobne upominki.

IV Mistrzostwa Krakowa w jedzeniu pączków na czas odbędą się w restauracji „Wierzynek” (Rynek Główny 15). Zasady będą podobne jak w ubiegłych latach. Zawodnicy w ciągu pięciu minut będą musieli spałaszować jak najwięcej pączków. Do dyspozycji będą mieć dodatkowo małą butelkę wody mineralnej.

Podczas pierwszych mistrzostw, w roku 2004, wygrał Sebastian Bzyl, który w ciągu minuty zjadł trzy całe pączki. W następnym roku czas wydłużyliśmy do pięciu minut. Rywalizację wygrał Aleksander Morąg, zjadając aż 11 pączków. W ubiegłym roku 11 pączków pożarł Marek Ungar i to on został mistrzem.

Od początku urządzamy nieformalne mistrzostwa vipów i dziennikarzy, którzy mają do dyspozycji tylko minutę. Jak dotąd niepokonany jest Jacek Bednarczyk, który w tym czasie zdołał pożreć dwa całe pączki. W ubiegłym roku palmę pierwszeństwa usiłował mu odebrać Łukasz Grzymalski z „Echa Miasta”, ale zadławił się kolejnym kęsem. Obyło się jednak bez pomocy medycznej.

Do pomocy w urządzeniu mistrzostw zaangażowaliśmy krakauerów: Leszka Mazana i Miczysława Czumę. Sygnał do rozpoczęcia wyścigów dla hejnalista z wieży Mariackiej, a gitarowym dzwonem Zygmunta uhonoruje zwycięzcę Olek „Makino” Kobyliński.




 
1.02.2007 

Dostarczą wodę dla Gerbera

Firma Lonza-Nata z Gdańska podpisała umowę z Alima-Gerber S.A. na dostawę wody do nowej linii produktów Gerbera. Lonza-Nata to dwie siostrzane firmy oparte w 100 % na prywatnym kapitale polskim. Lonza jest producentem napojów orzeźwiających i soków, a Nata- ich dystrybutorem. Lonza wytwarza także maszyny i oprzyrządowanie do produkcji opakowań, przede wszystkim dla branży napojów orzeźwiających.


Top