Rodzinne wody



 
Autor: Tomasz Jodłowski


Twórca i właściciel Ustronianki lubi otaczać się przedmiotami, które mają swoją historię


 

 


RODZINNE WODY


Michał Bożek od trzech dekad stoi na czele Ustronianki, którą stworzyła. Nie chce, aby firma trafiła w obce ręce


– Nie wyobraża sobie, że Ustronianka miałaby przestać być rodzinną firmą – mówi „Rz" osoba z otoczenia 63-letniego Michała Bożka, prezesa i właściciela firmy produkującej wodę i napoje w Ustroniu. Dlatego do przejęcia sterów przygotowuje swoje córki, które już od kilku lat pomagają mu w prowadzeniu Ustronianki.
Początki Ustronianki sięgają 1980 roku. Bożek przyznaje, że pierwsze lata nie były łatwe. – Siedem osób produkowało wtedy 700 butelek na godzinę. Mieliśmy wtedy ręczne kapslownice, rozlewaczki i myjkę do butelek – przyznał „Rz" trzy lata temu.
Gdy firma startowała, Michał Bożek pracował po kilkanaście godzin na dobę. Dziś także stara się trzymać pieczę nad całym przedsiębiorstwem, mimo że jego moce produkcyjne sięgają 100 tys. butelek na godzinę.
– Trzeba się na dobrze znać na pracy, którą mają wykonywać zatrudnieni, aby dobrze nimi kierować – podkreśla szef Ustronianki. Osoby, które go znają, mówią, że jest oszczędny. Sam opisuje siebie także jako osobę, która nie lubi niegospodarności i marnotrawstwa. – Wymagam od pracowników lojalności, pracowitości i rzetelności. Chciałbym, aby utożsamiali się z zakładem – mówi Michał Bożek.
Właściciel Ustronianki wie, że aby firma mogła rozwijać się na coraz bardziej konkurencyjnym rynku, na którym silną pozycję mają m.in. międzynarodowe koncerny, musi wyróżnić się na tle rywali. Jednym ze sposobów jest wprowadzenie przez nią na rynek wody z jodem. W sklepach pojawiła się ponad rok temu i – jak przyznają w Ustroniance – jej sprzedaż jest coraz większa. Firma nie wyklucza, że będzie rozwijać ofertę napojów funkcjonalnych, czyli pozytywnie wpływających na organizm.
Wolny czas najchętniej spędza na polowaniach. Lubi też wyszukiwać stare auta i – jak mówi – doprowadzać je do stanu używalności. Ma m.in. sześćdziesięcioletniego citroena BL. Jednak perłą jego kolekcji jest wyprodukowany w 1927 r. ford Star z drewnianymi elementami. – Moje samochody można oglądać w czasie zlotów zabytkowych aut, które sponsoruje. Czasem też udostępniam moje zabytkowe wozy pracownikom i przyjaciołom firmy biorącym ślub – mówi Bożek.
Siedem lat temu kupił XVI-wieczny zamek w Grodźcu Śląskim wraz z 15 – hektarowym parkiem w stylu angielskim. – Zawsze lubiłem otaczać się przedmiotami, które mają bogatą historię – przyznaje Michał Bożek. Dodaje, że nie zależy mu, aby zarabiać na zamku. Ma on pełnić przede wszystkim funkcję muzeum i być miejscem spotkań miłośników kultury.

Źródło: Rzeczpospolita, 8 czerwca 2011 r., Beata Drewnowska
Top