Archiwum Aktualności

Pic na wodę czy woda z mózgu
Styczeń 12, 2018

Pic na wodę czy woda z mózgu ?
 

Propagandziści kranowi nie próżnują! Już w pierwszych dniach 2018 roku na stronach internetowych ukazał się artykuł o wodzie, któremu nadano edukacyjny tytuł: Woda butelkowana to pic na wodę. Czym różni się od kranówki? Ponieważ rzeczywiście jak pisze autor, wiedza o wodach nie jest powszechna wśród konsumentów, to bardzo chwalebny czyn. Ale bardzo niedobrze jest kiedy ludzie piszą o czymś, o czym mają bardzo blade pojęcie. Artykuł, ten to niestety pomieszanie z poplątaniem wiadomości o wodzie i jej znaczeniu dla zdrowia człowieka. Obok oczywistych i prawidłowych informacji o znaczeniu wody dla naszego organizmu, zamieszczone są także nie tylko półprawdy ale wręcz oczywiste kłamstwa na ten temat. Jest też w nim kilka retorycznych pytań, ale na żadne nie udzielono uczciwej odpowiedzi, bowiem wiedza jaką na ten temat dysponuje autor, jest powierzchowna i w większości błędna. Jeszcze gorzej kiedy stawiane tezy i informacje na ten temat są inspirowane przez reklamę, często bardzo nieuczciwą, zainteresowanych stron.

Spróbujmy zatem uporządkować pewne informacje o wodach przydatne dla konsumentów.

Po pierwsze nie można informacji o wodzie uogólniać na każdą wodę i każdy jej rodzaj. Jeżeli już ktoś uznaje się kompetentnym w tym temacie powinien odnieść się do określonego rodzaju lub do konkretnej wody, określonej jej pochodzeniem, rodzajem, nazwą czy marką.

Zacznijmy od wód wodociągowych, które dostarczane są do odbiorców rurociągami. Konsumentom indywidualnym służą przede wszystkim w gospodarstwie domowym do przyrządzania posiłków, czynności gospodarczych i higienicznych. W tego typu artykułach podkreśla się ich walory w porównaniu do wód butelkowanych. To nic bardziej błędnego. Wody butelkowane i wody wodociągowe podlegają odrębnym przepisom prawnym. Wody butelkowane jako środki spożywcze podlegają przepisom ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, natomiast woda wodociągowa podlega przepisom ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków. Inne są zatem parametry, którym muszą odpowiadać te dwa różne rodzaje wód.

 

Wody do wodociągów pozyskiwane są z ujęć powierzchniowych, a więc rzek, jezior i sztucznych zbiorników wodnych, do których przedostają się przecież różne zanieczyszczenia, środki ochrony roślin, nawozy, a niekiedy i ścieki z fabryk, chemikalia czy leki. Część pochodzi też z ujęć podziemnych za pomocą odwiertów do podziemnych warstw wodonośnych. Zanim jednak woda trafi do sieci wodociągowej poddawana jest uzdatnianiu polegającym na dostosowaniu jej parametrów fizyko-chemicznych i bakteriologicznych do wymogów sanitarnych określonymi odpowiednimi przepisami. Woda taka przechodzi przeważnie przez około 10 stanowisk technologicznych składających się z różnego rodzaju odstojników i filtrów oraz urządzeń do eliminowania innych zanieczyszczeń chemicznych i bakteriologicznych, w tym przy użyciu środków chemicznych.. Wskazuje to, że już w momencie pozyskiwania „surowca” do produkcji wody wodociągowej jest ona skażona i nawet niewielka nieuwaga lub zaniedbanie w procesie produkcji może spowodować jej zanieczyszczenie. Do tego dochodzi jeszcze przesył wody starymi i o złej jakości rurami z zalegającym osadem, w którym znajdują się zanieczyszczenia chemiczne i kolonie bakterii. Nie są to rzadkie przypadki, że woda z wodociągu nie nadaje się do picia. Prowadzony tylko monitoring doniesień medialnych o zatruciu i skażeniu wody wykazuje często takie przypadki, przynajmniej dwa – trzy razy w tygodniu w różnych miejscowościach w Polsce. Z niektórymi z nich, zarządzający wodociągiem nie mogą uporać cię nawet przez dłuższy czas. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to powinien zapoznać się wynikami kontroli Najwyższej Izby Kontroli w tej materii. A więc pisanie że wody wodociągowe są czyste i bezpieczne jest po prostu kłamstwem. Hasło „pij wodę z kranu” to jest namawianie do takiej wodociągowej „ruskiej ruletki”. Jak przeżyjesz to będziesz żył, ale nie wiadomo czy będziesz zdrowy.

Stwierdzenie że popularna kranówka podlega restrykcyjnym badaniom i regularnej inspekcji, która sprawdza próbki wody z sieci wodociągowych, i że można ją bezpiecznie pić, jest nieprawdą. bo Zgodnie z przepisami i praktyką przedsiębiorstwo wodociągowe odpowiada za jakość wody do licznika w budynku, a na przykład w Warszawie istnieją tylko 3 punkty na całe miasto gdzie bada się systematycznie jakość wody. Pozostałe odcinki wodociągów są sprawdzane dopiero wtedy jak się ujawni, że coś złego się stało !

W porównaniu do tego trzeba mieć świadomość skąd bierze się woda w butelkach. Wszystkie rodzaje wód butelkowanych pozyskiwane są tylko z podziemnych złóż wodonośnych i są zabezpieczone nieprzepuszczalnymi warstwami geologicznymi Są więc pierwotnie czyste i nie trzeba ich uzdatniać w ten sposób jak inne wody kierowane do wodociągów. Tylko w niektórych przypadkach usuwa się z nich nadmiar niektórych składników mineralnych takich jak żelazo czy mangan i dodaje się dla smaku dwutlenek węgla.
 

I to jest początek odpowiedzi na postawione artykułu przez autora pytanie: Czym różni się woda butelkowana od kranówki? Odpowiedź jest oczywista – po prostu gwarantowaną czystością! I dalej - różni się też tym, że zawiera odkreśloną ilość składników mineralnych i można ją sobie odpowiednio dobrać w zależności od potrzeb swojego organizmu – dla zdrowia.. Wbrew temu, czym chwalą się propagandziści z zakładów wodociągowych, że ich wody posiadają minerały, w tym biopierwiastki magnez i wapń, nie mają żadnych podstaw do chwalenia się nimi i do porównywania ich walorów do wód mineralnych, bowiem taka ogólna ilość składników mineralnych nie ma najmniejszego znaczenia dla organizmu, a na stronach internetowych nie pokazują nawet ile ich jest. Można tylko przypuszczać, że przy tej ogólnej mineralizacji 250 i 300 mg na litr jakie podają wodociągi z Warszawy i Krakowa, może to być około10 mg magnezu i około 50 mg wapnia. Jest to dziesięciokrotnie mniej niż optymalny poziom potrzeb organizmu. A więc żeby te biopierwiastki zadziałały w organizmie, to trzeba by pić w ciągu dnia takiej wody dziesiątki litrów. No niech spróbują i potem zbadają stan swojego zdrowia. Nie namawiam jednak do tego bo by nie przeżyli.. I teraz jest zasadnicze pytanie? Czy zdają sobie sprawę z tego ci propagandziści z wodociągów? Jeżeli tak, to wprowadzają konsumentów celowo w błąd, co jest nieuczciwe, a jeżeli nie wiedzą, to niech się nie biorą za taki temat.

Przejdźmy teraz do wód butelkowanych, którymi mogą być wody źródlane, wody mineralne, wody stołowe i wody lecznicze. Każda z tych rodzajów wód służy do spożywania w określonym celu i ma różne znaczenie zdrowotne dla naszego organizmu. Każdy rodzaj opisany jest w odpowiednich aktach prawnych i nie można przypisywać im innego składu i funkcji. Ich jakość podlega bardziej restrykcyjnemu poziomowi zabezpieczeń i od bardzo wielu lat nie zdarzyło się by z rozlewni wyszły butelki z wodą o złej jakości.

 

Wody źródlane, mogą być pobierane do butelkowania z naturalnych źródeł, czyli naturalnego wypływu na powierzchnię terenu lub pozyskiwane z odwiertów do głębszych warstw wodonośnych. Cechą główną takich wód jest ich niska mineralizacja, nie przekraczająca zawartości przeważnie 500 mg składników mineralnych. Takie wody nie mają znaczenia fizjologicznego dla organizmu, natomiast wody te cechuje nieskazitelna czystość bakteriologiczna i to, że nie zawierają składników potencjalnie szkodliwych dla zdrowia. Dlatego wody takie chociaż nie dają dodatkowych wartości zdrowotnych są bezpieczne dla zdrowia. W niewielkich ilościach mogą służyć do gaszenia pragnienia, ale nie nadają się do ciągłego picia w większej ilości. Wynika to z tego, że wody takie rozrzedzają elektrolity w naszym organizmie i zaburzają jego funkcjonowanie. Nadają się one idealnie do przyrządzania potraw i napojów bo łatwo w nich rozpuszczają się inne składniki odżywcze, i są alternatywą dla nie zawsze pewnych wód wodociągowych.

Wody mineralne, które według przepisów Unii Europejskiej obowiązujących teraz i u nas w Polsce od 2000 roku, są wodami wydobywanymi z wodonośnych pokładów podziemnych, pierwotnie czyste, ale o różnej mineralizacji. Kiedyś, to znaczy przed rokiem 2000 obowiązywała u nas inna kwalifikacja wody mineralnej, która mówiła, że woda mineralna, to woda mająca co najmniej 1000 mg składników mineralnych w litrze. I to konsumenci pamiętają i nie jest to złe kryterium doboru wody dla zdrowia. Teraz według UE wody mineralne wydobywane u nas spod ziemi dzieli się na: wody niskozmineralizowane o ogólnej mineralizacji poniżej 500 mg na litr, wody średniozmineralizowane o mineralizacji powyżej 500 mg na litr i wody wysokozmineralizowane o mineralizacji powyżej 1500 mg na litr. Ponadto w każdej takiej wodzie są różne poziomy poszczególnych składników mineralnych, których może być teoretycznie nawet 70, ale w praktyce liczy się dla nas kilka. Do najważniejszych należą: magnez, wapń, sód, jod, żelazo, siarczany wodorowęglany. Inne występują w tak małych, wręcz śladowych ilościach, np. potas, że nie mają znaczenia dla organizmu. Ważna jest ilość danego składnika w litrze wody. Aby woda miała znaczenie zdrowotne powinna mieć co najmniej jeden składnik mineralny z taką zawartością , która może mieć działanie zdrowotne. Dla magnezu ten minimalny poziom wynosi 50 mg/litr a dla wapnia 150 mg /litr. Im więcej tym lepiej, bo pierwiastki te najszybciej i najlepiej przyswajają się z wody, gdyż znajdują się w niej w formie zjonizowanej, Wody z takimi ilościami tych składników powinny być pite powszechnie, bowiem istnieje bardzo duży deficyt tych biopierwiastków w naszym codziennym pożywieniu i z tego wynika wiele chorób i schorzeń. A akurat tych pierwiastków nie da się ich przedawkować. Natomiast w celach profilaktycznych można dobierać sobie wody z różnymi innymi składnikami mineralnymi np. przy nadkwasocie z większą ilością wodorowęglanów - około 1000 mg/l, w początkowych stanach cukrzycy wody z siarczanami powyżej 1000mg/l itd..
 

Wody stołowe są to wody produkowane z wód źródlanych do których dodaje się najbardziej potrzebne składniki mineralne w ilościach podobnych jak w wodach mineralnych, aby uzupełnić podaż tych składników dla organizmu. Wody te są produkowane w niewielkiej ilości. Są jeszcze na rynku t.zw. „wody smakowe”, ale to nic innego, tylko napoje na wodzie z dodatkiem aromatu i barwnika, bez znaczenia dla zdrowia.

 

Wody lecznicze to specyficzny rodzaj wody charakteryzujący się tym, że zawiera swoisty zestaw składników mineralnych i działa leczniczo na organizm człowieka przy określonych schorzeniach i chorobach. Wody takie można używać jako lekarstwo tylko z przepisu lekarza i nie mogą być pite w innym celu.
 

Tak więc nie jest to takie proste i oczywiste pisanie o wodzie. Musi być to poparte sporą wiedzą, a stwierdzenie takie, że nie ma dowodów na to, że woda butelkowana jest zdrowsza od kranówki świadczy jedynie, że autor omawianych tu dywagacji nie czyta nic profesjonalnego na ten temat, albo tego nie rozumie, bo akurat literatura na ten temat jest bardzo bogata.
 

A co do ochrony środowiska. To nie woda z butelek zanieczyszcza środowisko tylko zła gospodarka odpadami, z którymi nikt jeszcze nie poradził sobie na całym świecie. A przecież zużyte puste butelki PET są doskonałym i pożądanym surowcem do produkcji wielu pożytecznych artykułów w tym np.ubrań polarowych, czy też elementów budowlanych itp. I to jest problem, który wymaga pilnego rozwiązania, tak jak z osławionymi reklamówkami. Jeśli zaś chodzi o ochronę środowiska to jest ono mocno zagrożone i na ogromną skalę poprzez bezmyślną eksploatację wód podziemnych. Nie rozwijając tego tematu teraz, proszę zauważyć ile milionów hektolitrów wody, doskonale uzdatnionych w wybudowanych za miliony złotych stacji uzdatniania, używa się to mycia samochodów, chodników, do podlewania trawników i ogródków oraz innych prac gospodarskich i w przemyśle. Śmiem twierdzić, że to co najmniej połowa, a w tym ogromna ilość wód podziemnych, których zasoby gwałtownie maleją. Nie tylko u nas bo i w krainie słynącej jeszcze nie tak dawno z ogromnych zasobów wód jakim była Kalifornia, która teraz zmienia się w pustynie a woda jest tam racjonalizowana.

Proponuję zatem piewcom tych rożnych bałamutnych wiadomości o wodzie zgłębienie problemów wodnych gruntownie i uczciwe o nich pisanie. A edytorom takich wiadomości by poświęcili swoje łamy na bardziej sensowne informacje i nie pisali już o tym, że ziemia jest płaska. A co do apelu końcowego „Nie daj się nabić w butelkę”, to bardziej chyba adekwatne jest tu hasło „ Nie daj sobie robić wody z mózgu” !

Autor: Tadeusz Wojtaszek - Ekspert i Członek Honorowy Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego im. Prof. Juliana Aleksandrowicza, inicjator i kierownik programu „Woda dla zdrowia”.

PS. Temat jest bardzo często poruszany w rożnych publikacjach i dyskusjach, dlatego prosimy o uwagi i pytania z tym związane. Przygotowujemy kolejną publikację. program@wodadlazdrowia.pl

Top