űródło w rynku w Krakowie

CIEKAWOSTKI
o
KRAKOWIE

          űródło wody mineralnej w Rynku Głównym w Krakowie

           O tym, że duże złoża wody mineralnej rozpościerają się wokół Krakowa jest dość powszechnie wiadomo. Znane są źródła wody mineralnej w Swoszowicach i Krzeszowicach oraz solanki w Wieliczce, ale o źródle wody mineralnej w samym centrum Krakowa niewiele osób słyszało i zabrzmi to może jak sensacja, ale taka jest historyczna prawda.

         Na wiadomość o tym źródle trafiłem w trakcie zbierania materiałów o wodach mineralnych w okolicach Krakowa. Opis jego zamieścił w Roczniku Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego z 1845 roku, prof. Florian Sawiczewski znakomity farmaceuta i badacz wód mineralnych Polski południowej, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Profesor F. Sawiczewski mieszkał w tym czasie w Rynku Głównym, w kamienicy pod nr 43, (dawny nr. 38) gdzie prowadził aptekę Pod słońcem a wiec w sąsiedztwie źródła, które dobrze znał.

       űródło ze słoną wodą znajdowało się w samym niemal środku Rynku Głównego, koło Sukiennic, niedaleko wylotu ulicy św. Jana. Woda wypływała z małej studni w sklepionej piwnicy straganu oznaczonego liczbą 8 i przylegającego do drewnianego domu, którego właścicielami około 1801 roku była rodzina Paździńskich, potem Oszackich. Dom ten był oznaczony numerem 12.

 Rynek Krakowski przed 1836 rokiem.
Widok na   kościół Mariacki oraz Sukiennice z Syndykówką i domem Oszackich z kramami.
Mal. Marcin Zaleski.
Ze zbiorów Muzeum Historycznego m. Krakowa
Rynek Krakowski w 2004 roku. Współczesny widok na kościół Mariacki oraz Sukiennice
gdzie była Syndykówka i dom Oszackich.
Foto: Dominik Dziadusz

Lokalizacja źródła była przez wiele lat mylnie określona ze względu na zapis Józefa Louisa, który w książce pt. Przechadzka kronikarza po rynku krakowskim napisał, że: źródło wody mineralnej, używanej niekiedy przez ubogą ludność w celach leczniczych, wydobywało się nieraz z głębokości 7½ stóp do piwnicy drzewianego domku Pajdzińskich, stojącego na północnej części rynku, przed Sukiennicami, wprost kamienicy L. or. 44. Sądzono zatem, że źródło znajdowało się na wprost obecnie oznaczonej kamienicy nr. 44 a więc po wschodniej stronie Sukiennic, i sytuowano go mniej więcej w miejscu gdzie stoi obecnie fontanna zbudowana w połowie ubiegłego wieku. J. Louis podał tę wiadomość w 1890 roku a więc ponad 40 lat po wyburzeniu kramów na Rynku i z pewnością pomylił jego lokalizację, mylnie zapewne oceniając perspektywę na rysunkach przedstawiających tę część rynku. Poza tym po wschodniej stronie Sukiennic znajdowały się tak zw. kramy bogate i nie było tam budynków mieszkalnych.

          Tymczasem budynek Pajdzińskich a potem Oszackich stał po zachodniej stronie Sukiennic i przylegał, do tzw. Syndykówki, która z kolei przylegała do północno zachodniego narożnika Sukiennic. Była to dwupiętrowa kamieniczka, trójosiowa, zwieńczona attyką pełną.

Fragment zachodniej połowy Rynku Głównego. Obok sukiennic stoi dwupiętrowa Syndykówka
i dom Oszackich (oznaczony na dachu literą "b")
z kramem, w którym znajdowało się źródło wody mineralnej. Rysunek: Łukasz Kozakiewicz
23  czerwca 1827 rok
Zachodnia część Rynku Głównego. Sukiennice, Syndykówka i kramy, przed wyburzeniem.
 Mal. Teofil Piątkowski 1830 r.
Ze zbiorów Muzeum Historycznego m. Krakowa.
Jak pisze Franciszek Marczykiewicz w Hydrografii miasta Krakowa i jego okręgu, wydanym w 1847 roku, woda słona krakowska (...) w roku 1844 stała się głośna i uwagę uczonych na siebie zwróciła. Powodem tego było czyszczenie rynku krakowskiego, a temsamem uprzątnienie starych i zbutwiałych kramików. Po rozwaleniu kramiku L. 8 oznaczonego, znaleziono w piwniczce małą studzienkę, napełnioną wodą słono gorzką. Dom Oszackich wraz z przyległym kramem wyburzono w maju 1854 roku. Był to mały domek z pięterkiem, w którym w dolnej części znajdowała się kawiarnia uczęszczana przez przekupki i niemały zysk dająca właścicielom. Decyzja o wyburzeniu tego budynku była konsekwencją uchwały Rady Miasta Krakowa z dnia 2 grudnia 1850 roku, ażeby z początkiem roku 1852, kiedy kończą się kontrakty o najem kramów wyburzyć je jako grożące niebezpieczeństwem ognia i oszpecające rynek. W ramach porządkowania rynku, jeszcze senat wolnego miast Krakowa czynił starania odkupienia od nowych właścicieli niejakich Małeckich, tej chylącej się już w tym czasie ku upadkowi budowli, ale żądali oni niesłychanie wysokiej kwoty 12 000 złotych monetą srebrną. Sprawa wytoczona została na drogę sądową o wywłaszczenie na użytek publiczny i po wyroku sądu dom został oszacowany na znacznie niższą kwotę i nabyty przez miasto. Ostatecznie Gmina miasta Krakowa zapłaciła za dom ów 1 300 zł. a burząc go źródło zasypała.
Studnia z tą wodą znajdowała się: w małej sklepionej piwniczce cztery łokcie głębokiej i miła głębokość łokieć jeden i cali czternaście, szerokość zaś jej była 14 calów. Wynika z tego, że dno studni znajdowało się około 3,20 m od ówczesnego poziomu rynku. Dno studni było z piasku, na nim leżały tłuczone grubsze kamienie zmieszane z czarną ziemią. Woda napływała do studni prawdopodobnie z kierunku południowo wschodniego.
Z wody wydobywały się bąbelki gazu.
Dom Oszackich. Rys. Józef Brodowski -
7 listopada 1843 r.
Wody było tak dużo, że musiano ją wylewać dwa razy dziennie.

      Wypływ wody był znany przed 1806 rokiem, kiedy to usiłowano ocenić jej wartość. Była ona stosowana w celach leczniczych, zwłaszcza przez ubogich mieszkańców Krakowa.

Analizę wody ze źródła wykonał na zlecenie władz Rzeczpospolitej Krakowskiej prof. Florian Sawiczewski w 1844 roku i opublikował ją w roku 1845. Powtórna wiadomość o badaniach tej wody znajduje w pracy Franciszka Marczykiewicza, którą skreślił w celu otrzymania stopnia Doktora Medycyny w 1847 roku.

Była to woda o smaku słonawo gorzkim, miała żółtawy kolor i była bez zapachu. Miała temperaturę 12,5 st. C, ciężar właściwy 1,00843 i zawierała chlorek sodu, chlorek magnezu, chlorek wapnia, siarczek wapnia i siarczan sodowy.

            Profesor Florian Sawiczewski wykonał kilkakrotny jej rozbiór i w wyniku tego obliczył przeciętną zawartość poszczególnych składników mineralnych. Analizę tą przytacza F. Marczykiewicz w swojej pracy w takiej oto formie:

W 1 funcie wagi norymberskiej pokazało się:

Chlorku sodu (sól kuchenna) . . . 57,990 gran.

Chlorku magnu (solan magnez). . . 1,001 ’’
Chlorku wapniu (solan wapna)  . . . 2,052 ’’
Siarkanu sody (sól Glauberska) . . 1,041 ’’
Siarkanu wapna (gips) . . . . . . . . . . 1,001 ’’
Węglanu żelaza . . . . . . . . . . . . . . . 0,014 ’’
Węglanu manganezu . . .. . . . .  . . . 0.002 ’’
Kwasu krzemionkowego . .. . . . . . . 0,014 ’’
Istoty organicznej wyciągowej  .. . . 1,057 ’’

Razem w 1 fun. = 12 uncyom jest 64,172 gran.

        Marczykiewicz pisze, że woda krakowska należy do silnych wód solnych i tylko brakiem jodu od innych się odróżnia. Opisując jej działanie stwierdza, że: sól kuchenna, ułatwia trawienie, drażni lekko kanał kiszkowy, stąd obfitsze wydzieliny stolcowe. Rozrzedzając limfę, ułatwia jej obieg a temsamem znosi zatkanie ustroju limfatycznego. Podana w większej ilości, drażni narząd trawienia, wzmacnia pragnienie, następnie przypadłości zapalne. Zewnętrznie użyta, drażni skórę, ułatwia jej wyziew i wzmacnia wessanie. W drażliwych sprawia mocne swędzenie, czasem palenie skóry.
Jako wskazania dla użycia tej wody podaje m.in.: choroby zołzowe, objawiające się pod postacią: stwardnień i obrzmień gruczołów, zadawnione cierpienia skórne, zadawnione cierpienia dny, w celu rozpędzania zastoin i stwardnień trzewiów brzusznych, naczyń limfatycznych i ich gruczołów, problemy z trawieniem i zapieczenie stolca, choroby ustroju nerwowego i cierpienia nerwów. Jako przeciwwskazania podaje: krwotoki, choroby zapalne i suchoty.


        Studzienką tą zainteresował się w ubiegłym wieku wybitny hydrogeolog, i rektor Akademii Górniczo Hutniczej prof. dr hab. inż. Antoni Kleczkowski. W ogłoszonej w 1965 roku pracy pt. Chemizm wód podziemnych Krakowa w zależności od struktur hydrogeologicznych, po przeliczeniu na współczesne miary przedstawił wynik analizy wody z tej studzienki w milivalach wg wzoru Kurłowa:



           Wodą tą zainteresowała się również  pani dr farmacji Teresa Latour kierownik Zakładu Tworzyw Uzdrowiskowych Państwowego Zakładu Higieny z Poznania. Na podstawie tego wzoru ustaliła, że woda ze źródła w Rynku Głównym w Krakowie to woda mineralna chlorkowo sodową, silnie słoną, ale jeszcze nie solanką. Woda taka mogła mieć znaczenie lecznicze. Zawierała około 11 gram soli kuchennej (NaCl) w litrze a za solankę uznaje się wodę zawierającą powyżej 15 gram soli w litrze. Woda zawierała w jednym litrze około 4000 mg sodu, 180 mg wapnia, 45 mg magnezu i 300 mg siarczanów. Taka woda może być użyta do picia. Dzięki zawartości siarczanu sodowego woda może wspomagać trawienie, być pomocna w schorzeniach układu pokarmowego. Jako woda z podwyższoną zawartością soli nie nadawałaby się do picia stale, lecz okresowo. Mogłaby służyć osobą z niedoborem soli w organizmie, a więc ciężko pracującym, intensywnie pocącym się sportowcom a także turystom. Była by też dobra do inhalacji i płukania jamy ustnej. Na typowe kąpiele lecznicze w solance ma troszkę za mało soli, ale moczenie się w takiej wodzie mogłoby mieć dobre skutki.

         Dzisiaj nie ma śladu po tym źródle, ale podczas ubiegłorocznych prac związanych z przygotowaniami do przebudowy płyty Rynku Głównego, dokonano niespodziewanego odkrycia. W czasie badań geoelektrycznych prowadzonych przez zespół z Zakładu Geofizyki Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony środowiska Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie pod kierunkiem dr Jerzego Mościckiego, metodą tomografii elektrooporowej, która bazuje na zróżnicowaniu skał, albo innych utworów, pod względem oporności elektrycznej zarejestrowano znaczną anomalię w rozkładzie oporności i wykryto obiekt o bardzo dobrej przewodności elektrycznej. (Na ilustracji w kolorze niebieskim)

Profil fragmentu Rynku Głównego uzyskany w wyniku badania metodą tomografii elektrooporowej

    Pierwotnie przypuszczano, że mogą to być fragmenty zbrojenia jednego z dwóch podziemnych zbiorników przeciwpożarowych, jakie w latach 1943-44 roku wybudowali w Rynku Głównym Niemcy na wypadek zbombardowania wodociągów. Zbiorniki te miały głębokość 4 – 5 m, około 10 m szerokości i 22 m długości. Jednakże kształt i obszar, jaki zajmowała stwierdzona anomalia mógł wskazywać również na to, że może to być nagromadzona woda o dużym zasoleniu. Zaczęto snuć domysły skąd taka duża ilość słonej wody mogła znaleźć się w tym obszarze. Przypuszczano, że może to być solanka używana w zimie do polewania ulic, jednakże zgromadzenie jej w takiej ilości w jednym miejscu byłoby prawie niemożliwe.
Odkrycie tak dużej ilości solanki w jednym miejscu można by kojarzyć ze słonym źródłem opisywanym i badanym przez prof. Sawiczewskiego.

     Możliwe, że jest to ta sama woda, która napełniała kiedyś tę studzienkę w Rynku Głównym koło Sukiennic, twierdzi prof. Stanisław Witczak z Zakładu Hydrogeologii i Ochrony Wód AGH. W obszarze Rynku, z pomiędzy nieprzepuszczalnych iłów miocenu przebijają się fragmenty starych wapiennych skał. Przez nie może wypływać woda, gdyż wody głębokie są przede wszystkim w wapieniach. W centrum Krakowa starsze utwory geologiczne znajdują się blisko powierzchni a parcie wód napływających z wyższych rejonów znajdujących się w otoczeni miasta, wypełnia je nimi jak w studniach artezyjskich. W ten sposób zmineralizowana woda mogła dostawać się do studni wykopanych w płytkich piaskach i żwirach czwartorzędowych i dochodziło do mieszania się wód głębinowych określanych na 1-3 tys. lat z wodami gruntowymi.

Przekrój przez cokół śródmiejski wg Antoniego Kleczkowskiego - powiększenie>>>

          Wojewódzki Geolog mgr inż. Ryszard Myszka mówi, że trudno z dokumentami historycznymi dyskutować, mając na myśli sprawozdanie prof. Sawiczewskiego. Być może możliwość ponownego uruchomienia takiego ujęcia-źródła nadal istnieje. Wymaga to jednak sprawdzenia odpowiednimi pracami wiertniczymi. Zakładając, że zmineralizowana woda pod płytą Rynku jest realna hipotezą, najciekawszym wydaje się ustalenie jej genezy i oczywiście jej składu chemicznego i czystości bakteriologicznej. Wydaje się, że w aktualnym stanie wiedzy można brać pod uwagę zarówno zasilanie wodami opadowymi z nasypów, których na rynku jest kilka metrów, jak też wodami tłoczonymi pod ciśnieniem ze skalistych spękanych utworów podłoża mozoicznego.

        Natomiast kierujący badaniami archeologicznymi w Rynku Głównym mgr Emil Zaitz z Muzeum Archeologicznego twierdzi, że dotychczas żadne wykopy badawcze nie potwierdzają obecności słonych źródeł na Rynku, ani też nie odnotowano takiego przypadku, kiedy wykonywano wykopy pod zbiorniki przeciwpożarowe. Stwierdza, że w czasie prowadzonych badań, jeżeli już pojawiała się jakaś woda to była raczej woda opadowa zawieszona w uwarstwieniach lub przenikająca do podłoża ze współczesnej lub średniowiecznej kanalizacji, zanieczyszczona w wyniku przepływu przez nawarstwienia zalegające w tym rejonie od średniowiecza a nawet wcześniej.
Wracały też pogłoski lansowane przez kpiarzy i prześmiewców z XIX wieku, że ta słona woda ta to nic innego jak woda z pod śledzi z kramów przy Sukiennicach i uryna ze starych dołów kloacznych. Było to raczej niemożliwe, bo sól była w tym czasie bardzo droga i nie gospodarowano nią rozrzutnie, a w tym obszarze rynku nie budowano szamb. O braku wiarygodności takich pogłosek może świadczyć to, że w różnych zapiskach na przełomie XIX i XX wieku powoływano się na Sawiczewskiego, który twierdził wręcz, co innego. Przykładem może tu być zapis, jaki zamieszczony jest w książce autorstwa J. Louisa - Przechadzka kronikarza po rynku krakowskim, wydanej w 1909 roku i powtarzany też później bezkrytycznie w innych publikacjach.

Najbardziej autorytatywne są opinie na ten temat profesora Antoniego Kleczkowskiego, który wielokrotnie w swoich pracach badał i opisywał cały układ geomorfologiczny Krakowa i wykazał istnienie warstw wodonośnych również w rejonie Rynku Głównego i budzącego teraz u niektórych wątpliwości źródła wody mineralnej. W najnowszym książce jego autorstwa Kształtowanie chemizmu czwartorzędowych wód podziemnych Krakowa 1870-2002; Tendencja dalszych zmian, wydanej przez Wydział Geologii AGH w 2003 r., poświęca temu źródłu wiele miejsca i uważa za nieuzasadnione przypisywanie jego zasolenia czynnikom zewnętrznym.
Tego samego zdania jest dr Teresa Latour, która mówi, że: jest mało prawdopodobne by ktoś dosypywał do wody tak dużą ilość soli, i nie łączyłabym go też z dołami kloacznymi, bo takiej ilości chlorku nikt z siebie nie wydala... Według dr Latour, słone źródełko może oznaczać końcowy fragment podziemnych zasobów solnych ciągnących się tu od Bochni i Wieliczki. A co najważniejsze w tym wszystkim, nie można podważać wiarygodności badań uczonych z XIX wieku, bo przeprowadzone analizy w tym czasie np. wód krynickich, do dzisiaj się potwierdzają.

          Prawdziwe źródło trudno jest zlikwidować. Nawet jak się go zasypie to dalej będzie ono wypływać. Woda rozchodzić się będzie w płytsze warstwy wodonośne. Tamto źródełko było w stosunkowo w niedalekiej odległości od tego zbiornika przeciwpożarowego z czasów okupacyjnych, który został pozbawiony górnej pokrywy i zasypany gruzem w czasie przebudowy płyty Rynku w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Woda mogła penetrując warstwy wodonośne przepłynąć dalej wypełniając pustkę zbiornika.
Żeby przekonać się czy istnieje jeszcze woda mineralna w tym miejscu wystarczyłoby według prof. Kleczkowskiego, wykonać odwiert do około 10 m głębokości ewentualnie w drugiej fazie do głębokości około 50 m. Gdyby udało się odtworzyć to źródełko była by to nie lada atrakcja turystyczna. Kraków kojarzony przez wielu turystów zagranicznych jako zatrute miasto, miałby w samym centrum zdrój, jak w prawdziwym kurorcie. Oczywiści nie uruchomi się pewno w Rynku Głównym sanatorium, ale przecież w obrębie Krakowa i jego okolicy takowe istnieją. Była by to zapewne znakomita dla nich reklama promująca też Kraków.

            Czy ktoś podejmie się stworzenia takiej turystycznej atrakcji?

Skomentuj ten artykuł

Literatura:

Banach J. Ikonografia Rynku Głównego w Krakowie. Kraków 1998.
Czech J. Kalendarz krakowski. Kraków 1894.
Czech J. Kalendarz krakowski. Kraków 1917.
Grabowski A Historyczny opis miasta Krakowa i jego okolic. Kraków 1822.
Grabowski A. Wspomnienia. Kraków 1909.
Kleczkowski A. Hydrochemical Anomalies and their Relation to the Structure of the Bedrock of the Cracow Old Town.
Kraków 1967.
Kleczkowski A Kształtowanie chemizmu czwartorzędowych wód podziemnych Krakowa 1870-2002; Tendencje dalszych zmian.
Kraków 2003
Kleczkowski A. Mineral Waters in Cracow and their Cooectionwith Geological Structture.
Kraków 1967
Luis J. Przechadzka kronikarz po rynku krakowskim. Kraków 1890.
Marczykiewicz F. Hidrografia miasta Krakowa i jego okręgu. Kraków 1847.
Nowolecki A. Wykaz ulic, placów, kościołów i domów miasta Krakowa i jego przedmieść. Kraków 1878
Richter K. Kadaster miasta Krakowa z wieku XIX, XVIII i XVII. Kraków 1862.
Sawiczewski F. Wiadomości o wodzie słonej krakowskiej. Rocznik Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 1845.
Wojtaszek T. Historia uzdrowisk krakowskich. Krakowskie Studia Małopolskie Kraków 2002.

Kraków, dnia 26 lipca 2004 r.

Autor: mgr Tadeusz Wojtaszek
B. Główny Specjalista d/s Informacji Uzdrowiskowej Zespołu Uzdrowisk Krakowskich

Top